O tym, że w tym roku przyszła do nas prawdziwa zima – a nie tylko taka udawana, trochę śnieżna, bardziej błotna – nie muszę chyba nikogo przekonywać. Normalnie pewnie nawet bardzo bym się z niej ucieszył, ale… No właśnie, co ja właściwie mam przeciw zimie?

Dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że po prostu od niej odwykłem i jest mi zimno. Druga jest taka, że mam domu jeszcze stare ogrzewania – piec kaflowy. I to taki, co stoi tylko w pokoju, więc kuchnia i łazienka są po prostu chłodne niczym biegun północny. Obecna zima udowniła mi tym samym, że najwyższa pora wydać trochę zaskórniaków i zainstalować sobie wreszcie porządne ogrzewanie. Oczywiście cała robota będzie miała miejsce w wakacje, nawet nie wyobrażacie sobie ile papierów trzeba wypełnić i podpisać, żeby zmienić ogrzewanie w mieszkaniu! Jednak już teraz zacząłem liczyć i wiecie co? Wyszło mi, że kryzys ma swoje dobre strony, wiele rzeczy da się narpawdę tanio załatwić. Oczywiście nie będę Wam wmawiał, że remont mieszkania jest wydarzeniem niczym z bajki dla dzieci, za darmo i do tego pełnym radości. Co to, to nie, ale fakt jest taki, że wszystkie materiały – a wcale nie oszczędzałem na materiałach, kupiłem sobie kocioł Vaillant, a co! – wyszły mnie taniej, niż znajomego, który remontował podobne mieszkanie około trzech lat temu! Wiem, że do wszystkiego dojdzie jeszcze robocizna, ale… badźmy szczerzy – jest kryzys i na pewno nie będą to ogromne koszty! Co tu dużo mówić, chyba jako jednemu z nielicznych pozostaje mi się cieszyć, że tak sroga zima, przyszła do nas akurat w okresie ogólnoświatowej recesji. Szkoda tylko, że w tym roku jeszcze trochę pomarznę.
Posted by: mikiciuk in Inne on Styczeń 7th, 2010